Skontaktuj sie z nami: 22 870 05 21

Obserwuj nas:  

Z punku widzenia Praktyka


Z punku widzenia Praktyka


Dziurami nadmiar wyleci

Często pełen goryczy jest los pacjenta. Wkręcony bezwładnie w mechanizmy systemu opieki zdrowotnej nie tylko nie ma śmiałości walczyć o swoje, ale również nie wie jak to „swoje” powinno wyglądać.
Poczucie zmniejszających się kolejek i zwiększonej dostępności do świadczeń jest w mojej ocenie pozorne. Wielki zbiornik napełniony po brzegi wodą nadal przyjmuje kolejne porcje płynu, a nalewający do niego cieszą się, że jeszcze woda tam wchodzi. Nikt nie widzi nieszczelności i coraz większego wycieku bokami.

Pani Ewa
Na szyi pojawił się guz. Po wyczekaniu 3 tygodni w kolejce, wykonano biopsję ślinianki. Diagnoza – nowotwór złośliwy. Świadczeniodawca nie wystawia karty DILO, nie umieszcza na liście oczekujących, nie wydaje informacji o planie leczenia… zapisuje do zeszytu i na karteczce zapisuje numer telefonu by się dowiedzieć za 2 miesiące kiedy może być operacja. To oczywiście relacja pacjentki, która bojąc się o swoje życie szuka pomocy u nas.
Prosimy zaprzyjaźnionego świadczeniodawcę, który wobec swoich planów zabiegowych stara się znaleźć możliwie szybki termin. Udało się w miesiąc.
Jak to się ma do sławetnej ścieżki pacjenta onkologicznego? Ilu takich pacjentów czeka 2 lub 3 miesiące na operację, której termin determinuje szanse na wyleczenie?
Cóż, dzwonię więc do dyrektora szpitala w przekonaniu, że chętnie dowie się jaką lukę ma w organizacji udzielania świadczeń. Powiedziałem jego sekretarce z jaką sprawą dzwonię zapewniając że nie chcę się skarżyć, chcę podpowiedzieć jak można to rozwiązać. Jak to czyni profesjonalna sekretarka, tak i ta powiedziała że oddzwoni do mnie. Oddzwoniła. „Proszę zadzwonić do dyrektora za miesiąc” usłyszałem w odpowiedzi.
Sądzę że to i tak krótko, biorąc pod uwagę średni czas oczekiwania w szpitalach.

Pani Teresa
Lekarz POZ monitorując niedokrwistość stwierdza, że wyniki badań laboratoryjnych są złe i kieruje do szpitala na oddział hematologii. Pani Teresa przybywa na izbę przyjęć ze skierowaniem i wynikami badań. Tam dowiaduje się, że przyszła w złe miejsce, powinna iść do lekarza na oddział. Na korytarzu przed oddziałem łapie za rękaw doktora, który każe czekać. Więc Pani Teresa czeka, myśląc że zostanie przyjęta do szpitala. Godzina, dwie, cztery… co chwilę przechodzący lekarz mówi, że jak będzie miał czas to się nią zajmie.
W końcu przychodzi, zapoznaje się ze sprawą i odsyła do sekretarki medycznej aby ta zapisała Panią Teresę do kolejki na przyjęcie do szpitala. Przewidywany termin – druga połowa kwietnia.

Pan Olek
Po zabiegu operacyjnym dostał zalecenie zmiany opatrunków. Udał się więc do swojego lekarza POZ z kartą informacyjną na której zapisano zalecenia: „zmieniać opatrunek”. Że starszym człowiekiem jest, a rana pooperacyjna duża, nie odważy się zrobić tego sam. Jego przychodnia lekarza POZ odpowiada: „a gdzie tu jest napisane że zmiana opatrunku i lekarza POZ? Jak by tak było napisane to byśmy zmienili, ale że nie jest to nie możemy”.
Pan Olek wraca do szpitala, gdzie oczywiście personel oddziału i poradni robi co trzeba bo inaczej nie można. Dzwonię do kierownika zespołu POZ. Pytam grzecznie o wyjaśnienie procedury. W odpowiedzi słyszę: „kierownik POZ nie odbiera telefonów i nie pozwala łączyć do siebie rozmów”. Zatem proszę o informację dla pacjenta, co mu przysługuje w ramach świadczeń finansowanych z NFZ. „Nie udzielamy takich informacji” słyszę odpowiedź.

Gorycz wielka mnie wypełniła. Zastanawiam się na ile jest to niewiedza pracowników podmiotów, a na ile celowe działanie. Czy stworzenie przestrzeni dla nowych pacjentów (wszak ciągle kolejni przybywają) wymaga odepchnięcia tych którzy już są?
Czy kierownicy podmiotów leczniczych tak bardzo boją się twardo wymagać od personelu przestrzegania prawa? Czy też jest to im obojętne, a wychodzące raz na jakiś czas na światło dzienne naruszenia czy zdarzenia niepożądane stanowią wkalkulowane ryzyko działalności.

Czy jednak odgórne zmiany i kolejne reformy zmienią cokolwiek?
Z jednej strony Minister Zdrowia czy NFZ tworzy kolejne normy i kolejne zmiany mające na celu dostosować system, z drugiej ci którzy odpowiadają za realizację tych norm czyli podmioty lecznicze, lekarze personel medyczny przestawiają to na takie regulacje, w których jest im łatwiej funkcjonować.

Te wadliwe działania utrwalają w głowach pacjentów poczucie, że tak musi być.
Jeżeli dzisiaj mówi się o kolejnej modyfikacji systemu, o kolejnej reformie w której będą dokonywane zmiany, dostosowania systemu, to my cały czas regulujemy i grzebiemy w zakresie prawa, które staje się coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Nie tylko w realizacji, ale w założeniach do realizacji.

Kiedy prowadzę szkolenia i przedstawiam uczestnikom szkoleń zasady prowadzenia list oczekujących i opowiadam im jak powinna wyglądać ścieżka pacjenta zgodnie z przepisem to uczestnicy mi nie wierzą.
Wstaje lekarz dyrektor placówki i mówi: „przecież to jest nienormalne, to jest niemożliwe do zrealizowania na pewno tak nie jest w przepisie. Dopiero kiedy ja mu pokazuję przepis, który jest sprzed trzech 4 lat to mówi to jest głupi przepis.
To znaczy, że skoro on tak mówi, to on żyje w innej równoległej rzeczywistości, rzeczywistości która dokonuje się poprzez to rewolucje gdzieś na dole.

Cóż, wszak można powiedzieć, że normą jest dziurawe wiadro, a jego podstawową zaletą nie jest utrzymanie całości objętości cieczy, a możliwość nieustannego jej dolewania. Wówczas zamiast szczycić się jego objętością można podawać statystyki ilości wlanej doń wody.

Sądzę, że nie ma powszechnej wiedzy na temat skali naruszeń, tego jak bardzo dziurawy jest dzisiaj system w praktyce. Nie chcę wierzyć w to, że urzędnicy, dyrektorzy szpitali wiedzą o tym i milczą. Nie zwracają uwagi na złe praktyki, nieprawidłową organizację udzielania świadczeń, a nawet sankcjonują niektóre patologie.

A co by zrobił NFZ, gdyby tak uświadomieni, wszyscy pacjenci, tacy jak Pani Teresa, Pani Ewa, Pan Olek, napisali skargi? Gdyby w miesiącu tych skarg było kilka tysięcy do wszystkich oddziałów NFZ? Czy im też by się zrobiło gorzko?


Source

Call Now Button