Skontaktuj sie z nami: 22 870 05 21

Obserwuj nas:  

17 lat od pierwszego przeszczepu szpiku od dawcy niespokrewnionego w Polsce!

18.02.1997 roku odbył się pionierski w dziejach polskiej medycyny zabieg: pierwszy przeszczep szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego. Odbył się on w Klinice Hematologii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, zabiegu dokonał profesor Jerzy Hołowiecki z zespołem.

Urszula Jaworska, leczona przez doktor Ilonę Seferyńską w Instytucie Hematologii w Warszawie mniej więcej od jesieni 1996 roku wiedziała, że jedyną szansą na uratowanie jej życia jest przeszczep szpiku od dawcy niespokrewnionego. Takich zabiegów dotychczas w Polsce nie przeprowadzano. Przede wszystkim dlatego, że praktycznie nie istniały polskie banki dawców szpiku, a jeśli nawet istniały, były tak małe, że nieprawdopodobieństwem byłoby znaleźć w nich dawcę odpowiedniego dla niej.

Dawca i biorca muszą mieć podobny układ zgodności tkankowej. Aby to stwierdzić bada się po pobraniu krwi białka występujące w błonach komórkowych organizmu. Są to tak zwane antygeny HLA (human leucocyte antigens) biorą one udział w procesie określanym jako odpowiedź immunologiczna ustroju, to jest rozpoznawaniu, czy dana komórka należy do tego organizmu, czy też jest obca. W przypadku zgodności przeszczep ma szansę „wrosnąć” w organizm biorcy przejmując czynności zlikwidowanych przez chemioterapię chorych komórek.

Jest bardzo wiele kombinacji tych sześciu par cząsteczek. Dlatego poszukiwanie dawcy przypomina trochę szukanie igły w stogu siana. Ujmując rzecz statystycznie: jedna osoba na dwadzieścia pięć tysięcy dawców posiada podobną kombinację glikoprotein…
Urszula miała dużo szczęścia. Po trzyletnich poszukiwaniach, znaleziono dla niej dawcę w październiku 1996 roku. W przypadku białaczki nie można zwlekać. Przeszczep musi być dokonany w okresie względnej stabilizacji choroby, by organizm zniósł dodatkowe obciążenie.

Zabieg pobrania szpiku, który miał uratować życie Urszuli Jaworskiej rozpoczął się o godzinie ósmej rano, 17 lutego 1997 roku w Amsterdamie. Świeżo pobrany szpik, zapakowany do trzech specjalnych woreczków, przewiózł lekarz, rejsowymi samolotami z Amsterdamu przez Warszawę do Krakowa oraz samochodem z podkrakowskich Balic do odległych o około 60 kilometrów Katowic. Urszula była do tej operacji przygotowywana dużo wcześniej. Znajdowała się w izolatce katowickiej kliniki, w aseptycznym pokoju. Poddawana chemioterapii straciła włosy, wychudła… Dostęp mieli do niej jedynie lekarze i pielęgniarki. Z rodziną mogła porozumiewać się jedynie poprzez videotelefon. W tym czasie jej organizm był bowiem całkowicie bezbronny… Szpik Urszuli został zniszczony przez chemioterapię. Pewną jego część jednak, pobraną miesiąc wcześniej, przechowywano na wszelki wypadek.

Samolot z Amsterdamu miał opóźnienie, co mogło zniweczyć cały plan. Doceniając powagę sytuacji, wstrzymywano odlot rejsowego samolotu do Katowic. Ostatecznie, z powodu zamieci, musiał on jednak lądować w Krakowie!
18 lutego 1997 roku o godzinie 1.30 w nocy rozpoczęto przeszczep. Jeden po drugim cenne woreczki poprzez cewnik wkłuty w żyłę podobojczykową oddawały Urszuli swą bezcenną zawartość. Operacja zakończyła się o piątej rano. Walka o życie miała się dopiero rozpocząć.W przypadku, gdy reakcja immunologiczna nowego szpiku jest zbyt silna, po przeszczepie może dojść do tak zwanego przeszczepu przeciwko gospodarzowi i w konsekwencji zagrozić nawet życiu pacjenta. Lecz Urszula z niezachwianą pewnością wciąż wierzyła w swoją dobrą gwiazdę. Wierzyła i walczyła, gdy temperatura całymi tygodniami nie spadała poniżej czterdziestu stopni, gdy schodziły jej paznokcie, męczyły biegunki i wymioty, a na skórze wystąpił odczyn alergiczny…. Do domu wróciła w sierpniu… Czekało ją pięć lat niepewności. Szacuje się bowiem, że dopiero po upływie pięciu lat można stwierdzić, iż pacjent został ostatecznie wyleczony… Tymczasem musiała co półtora miesiąca poddawać się badaniu krwi, a co pół roku badaniu szpiku. Rok po operacji nastąpiły komplikacje. Podczas badania krwi wykryto mutację genu wywołującego białaczkę! Urszula znów musiała brać interferon. Po 17n latach od tamtych zdarzeń wiemy ,że wojna została wygrana.!

Zdjęcia są kadrami z filmu autorstwa prof. Jerzego Hołowieckiego a fragmenty tekstu Małgorzaty Gutowskiej

Call Now Button